MENU
Słowiński Park Narodowy
Sesja ślubna nad morzem

O sesji zdjęciowej nad polskim morzem marzy wiele Par Młodych. Nic dziwnego – nasz Bałtyk ma wiele do zaoferowania, nie tylko turystom, szukającym piaszczystych plaż do aktywnego (i nie tylko) wypoczynku. Ola i Miłosz również zapragnęli na swoją sesję ślubną udać się nad polski Bałtyk. Nasz wspólny wybór padł na tereny Słowińskiego Parku Narodowego. Przekonaj się, dlaczego na sesję plenerową warto wybrać się nad polski Bałtyk!

Plener w Słowińskim Parku Narodowym

Chociaż każda plaża nad polskim Bałtykiem ma swój urok, to tereny Słowińskiego Parku Narodowego z całą pewnością należą do tych, które warto odwiedzić w pierwszej kolejności. To tutaj, oprócz wspaniałej fauny i flory, znajdują się wyjątkowe okazy przyrody nieożywionej – moreny, mierzeje, torfowiska, ale przede wszystkim wędrujące wydmy. Te ostatnie są największą atrakcją Mierzei Łebskiej i jedną z najpiękniejszych atrakcji na całym polskim wybrzeżu.

Wszystkich miłośników natury zapraszamy na szerokie, piaszczyste plaże, które zaskakują małą liczbą turystów. Romantyczny spacer, odpoczynek od zgiełku miasta i sesja ślubna nad morzem – każdy pretekst jest dobry, by odwiedzić właśnie Słowiński Park Narodowy.

Sesja ślubna nad morzem

Czy można być bliżej natury?

Ola i Miłosz ucieszyli się na wieść, że ich sesja ślubna nad morzem może odbyć się w miejscu, gdzie tłumy turystów nie zaburzą tego wyjątkowego dnia. Bliskość natury, zróżnicowane tereny i urzekający klimat polskich plaż – udało nam się znaleźć przestrzeń, która spełnia wszystkie oczekiwania Pary Młodej.
Część sesji zdjęciowej wykonaliśmy w lesie. To był najlepszy moment, by nawiązać do stylu boho, który Oli i Miłoszowi zdecydowanie najbardziej przypadł do gustu. Prosty dół sukni ślubnej, koronkowa góra z motywami florystycznymi, wianek zamiast welonu i prosty bukiet podkreślały urodę Oli. Miłosz zaś postawił na klasyczną elegancję. My z kolei nie mogliśmy się oprzeć i kilka ujęć poświęciliśmy właśnie przyrodzie.
Z lasu udaliśmy się na plażę. Niewielkie fale, szum morza i spokój, którego szukali Ola z Szymonem – dzień był idealny, a pogoda jak na zamówienie. Spacerując plażą dotarliśmy do miejsca, w którym w 2016 roku światło dzienne ujrzały korzenie – pozostałości po drzewach sprzed kilku tysięcy lat. W procesach tworzenia i niszczenia, które nad polskim morzem widać gołym okiem, wędrujące wyspy przysłoniły lasy, jednak ślad całkowicie po nich nie zaginął. Ten widok, chyba jeszcze lepiej niż ruiny świątyni w Trzęsaczu, obrazują, jak bardzo linia brzegowa wdziewa się w głąb lądu.

Czy warto na sesję ślubną wybrać się nad polskie morze?

Zdecydowanie tak! Szum morza, powietrze nasycone jodem czy spacer boso po piasku? Nie wiemy, co sprawiło, że Oli i Miłoszowi udało się zapomnieć o tremie i po prostu cieszyć chwilą, ale jedno jest pewne – nie tylko zdjęcia będą z tego dnia wspominać z ogromnym sentymentem.

Add Your Comment

ZAMKNIJ