MENU
Klip ślubny w Gruzji

Marlena i Paweł – para prawników, którzy stwierdzili, że znacznie bardziej od sądowych ław kręci ich rynek nieruchomości. Z racji swojej ogromnej miłości do gór, sesja ślubna w Gruzji wydała się im być z góry oczywistym wyborem. Nie bez powodu – tamtejsze widoki są dowodem na to, że niektórym ludziom przyszło żyć w raju na ziemi.

Sesja ślubna w Mestii

Swoją przygodę z Gruzją rozpoczęliśmy o czwartej nad ranem w Kutaisi, mieście, które znajdziecie nad rzeką Rioni. Uznawane jest za jego zachodnią stolicę i wbrew powszechnym opiniom, można zobaczyć tu znacznie więcej niż lotnisko czy katedrę Bagrati. Jednak o ile plenery są tu dość ciekawe, o tyle przygody z wydostaniem się stąd były o wiele bardziej zapadające w pamięć. Okazało się, że nie jest to sprawa tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Z racji tego, że był wrzesień, o innym transporcie niż taksówka mogliśmy tylko pomarzyć. Naszym kierunkiem było graniczące z Rosją Mestii. Żeby tam się dostać, taksówkarz zabrał nas do Zugdidi, skąd załatwił kolejny transport już do celu. Uff 🙂

Sesję ślubną w Gruzji realizowaliśmy już głównie w Mestii. Spędziliśmy tam kilka niesamowitych dni. Mogę spokojnie powiedzieć, że byliśmy w miejscu, które śmiało można określić mekką dla amatorów górskich pejzaży. Obłędne widoki, niesamowicie klimatyczne ścieżki przywodzące na myśl obrazy, które ogląda się zazwyczaj za szklanym ekranem telewizora. Jeździliśmy po okolicznych atrakcjach, a najciekawszą okazały się jeziora Korludi. Będąc w tamtych rejonach można odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał, a przynajmniej zaczął płynąć nieco wolniej. Jest sielsko, wiejsko, ale jednocześnie na tyle turystycznie, że nie musicie się martwić ani o wyżywienie (oj, najedliśmy się, a ta chacha!:), ani o nocleg. Region zamieszkany jest przez Swanów, których niesamowita kultura przez stulecia kształtowała się w izolacji od reszty ziem gruzińskich nabierając silnie regionalnych cech. Wspaniali, serdeczni ludzie. Świetnie spędzony czas.

ZAMKNIJ